Ameryka wyzwolona, cały świat pogrążony, wszystko za sprawą jednego podpisu
2. kwietnia br. około godziny 23 czasu polskiego Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w iście spektakularnej formie ogłosił „Dzień Wyzwolenia Ameryki”. Wszystko odbyło się w bardzo uroczystej formie w Ogrodzie Różanym, w południowej części Białego Domu. Zaproszeni goście usadowieni na ogrodowych krzesełkach, a także widzowie z całego świata dzięki bezpośredniej relacji telewizyjnej, mogli obserwować moment złożenia historycznego, jak przekonuje sam prezydent, podpisu pod specjalnym dekretem ustanawiającym cła na cały świat. Pytanie czy na cały? Na liście nie ma bowiem Rosji, Białorusi, a także Kuby i Korei Północnej. Wytłumaczenie, że kraje te są objęte sankcjami i Ameryka z nimi nie handluje, wydaje się dość pokrętne. Można je nawet nazwać kłamliwymi, gdyż – jak podaje korespondent Polskiego Radia Marek Wałkuski – wymiana handlowa między USA i Rosją wynosi 3,5 mld USD.
20 procent dla Europy
Nałożone przez Trumpa cła nie są dla wszystkich jednakowe. Jak poinformował w trakcie swojego wystąpienia, przypominającego do złudzenia konferencje prasowe naszego Prezesa NBP Adama Glapińskiego, wielkości ceł nałożonych na poszczególne państwa wynikają z dogłębnej analizy opracowanej przez specjalistów prezydenta. Zasady są dość pokrętne, choć w prosty sposób tłumaczy je prezydent:
– Stawka wzajemna (Reciprocal rate) będzie wynosić połowę stawki cła danego kraju. Nie będzie w pełni wzajemna. Wobec państw, które traktują nas źle, obliczymy całkowitą stawkę, włączając w to także pozataryfowe bariery – oświadczył prezydent USA.
Na całą Unię Europejską padło 20 procent, ale np. na Chiny jest to już 34 procent, a na Tajwan 36 procent. Chyba najbardziej ucierpiała Kambodża, na którą zostały nałożone aż 49-procentowe cła. Należy przy tym zaznaczyć, że podpisane cła w ramach Dnia Wyzwolenia Ameryki są dodatkowymi do wcześniej obowiązujących. I tak, na przykład w przypadku Chin, które były już objęte 20-procentowymi cłami, nowa pełna stawka będzie wynosić aż 54 procent.
Szybka reakcja
Na ostatnie posunięcia Prezydenta USA szybko zareagowały giełdy i nie były to reakcje korzystne.
Jak podaje serwis Stockwatch, jednoznacznie negatywną reakcję widać w notowaniach kontraktów terminowych na główne indeksy. Kurs kontraktów na S&P 500 spada po sesji o 1,9 proc., a na NASDAQ 100 aż o 2,7 proc.
Spadki w handlu posesyjnym notują akcje spółek, które opierają się na imporcie. Notowania Nike zniżkują aż o 6 proc. (firma produkuje w Azji). General Motors spada o 3 proc. Nvidia i Tesla zniżkują po około 3 proc. Apple traci ponad 5 proc.
Elektronika a cła
Czytelnicy portalu mikrokontroler.pl zadają sobie zapewne pytanie, czy wprowadzone cła wpłyną jakoś na elektronikę?
Zawsze, po tego typu wydarzeniach obserwujemy dość nerwowe reakcje. Widać to zresztą na zamieszczonym wykresie. Obserwujemy bardzo wyraźny spadek zainteresowania kontraktami terminowymi. Musimy jeszcze chwilę poczekać na notowania giełd światowych, ale raczej nie należy spodziewać się radosnych informacji.
Wyższe cła, to wyższe ceny, za które finalnie będzie musiał zapłacić odbiorca końcowy. Chyba że po drodze zostaną zastosowane jakieś środki zapobiegawcze. Na razie jesteśmy w fazie nerwowych reakcji, i jak mówi doświadczenie, trzeba będzie odczekać jakiś czas, aby wszystko się ustabilizowało. Nie wiemy jeszcze, jakie będą reakcje poszczególnych państw, w tym Polski. Czy nastąpi jakaś eskalacja, czy jednak partnerzy handlowi USA będą szli na jakieś ustępstwa. Tak czy inaczej, w najbliższym czasie należy spodziewać się chyba jednak wzrostu cen na komponenty elektroniczne, co prawdopodobnie odbije się również na cenach wyrobów gotowych.
Źródło: Stockwatch i informacje własne