Dlaczego należy wdrażać technologię kwantowej dystrybucji klucza? – na to pytanie odpowiada dr Anna Kamińska z Creotech Quantum
– Bezpośrednią motywacją jest zagrożenie, które stwarza rozwój komputerów kwantowych. Dlatego my już teraz zajmujemy się kwantową dystrybucją klucza, nie tylko jako firma, ale również jako cała społeczność technologii kwantowych – zaznaczyła na początku naszej rozmowy Anna Kamińska, doktorka nauk fizycznych i prezes Creotech Quantum, spółki wydzielonej z Creotech Instruments.

Dr Anna Kamińska, prezes Creotech Quantum
Na czym polega to zagrożenie?
– Zostało ono dosyć wcześnie zidentyfikowane historycznie, jeszcze na poziomie naukowym. Kiedy do powszechnego użytku wejdą komputery kwantowe – skutecznie realizujące algorytm stworzony przez Petera Shor’a w 1994 roku – będą łamać obecnie stosowane metody szyfrowania, które dzisiaj zapewniają nam bezpieczną komunikację. Dotyczy to bezpośrednio metod ustalania kluczy symetrycznych, czasem nazywanych kluczami sesji. W sytuacji, gdy mamy je już ustalone, dalsze szyfrowanie oparte jest na dużo bezpieczniejszych metodach i algorytmach, obecnie znacznie mniej zagrożonych. W tradycyjnych, klasycznych sposobach bezpiecznej łączności, ustalenie klucza sesji jest realizowane przez tak zwane algorytmy asymetryczne, czego przykładem jest RSA.
[RSA to jeden z pierwszych i najpopularniejszych asymetrycznych algorytmów kryptograficznych, opartych na parach kluczy (publicznym i prywatnym). Nazwa pochodzi od nazwisk twórców: Rona Rivesta, Adiego Shamira i Leonarda Adlemana – przypis redakcji]
– Jest to algorytm kryptograficzny najczęściej stosowany w telekomunikacji i opiera się na konkretnych obliczeniach. W komputerach klasycznych są one łatwo wykonywane w jedną stronę, ale trudno w drugą. Przykładem jest operacja polegająca na łatwym pomnożeniu dwóch dużych liczb pierwszych. Znacznie trudniejsze jest znalezienie dla tego wyniku dzielników, również będących liczbami pierwszymi. Kwantowy algorytm Shora pozwala na znaczące przyspieszenie ich poszukiwania, co również oznacza szybsze łamanie klasycznych metod szyfrowania, opartych na algorytmach asymetrycznych.
Jaka jest rola klucza publicznego i prywatnego?
– Klucz publiczny jest udostępniany jawnie i generowany właśnie tą prostą metodą obliczeniową. Może być wykorzystany do szyfrowania wiadomości. Żeby ją odszyfrować, potrzebny jest klucz prywatny, którego odtworzenie na podstawie klucza publicznego związane jest z trudniejszą operacją. Dzisiaj, znając klucz publiczny, trudno nam policzyć klucz prywatny i rozszyfrować wiadomość. Komputery kwantowe rozwiążą ten problem bardzo łatwo i nie jest to tylko koncepcja teoretyczna. Wprawdzie komputery kwantowe nie są jeszcze w pełni dojrzałe technologicznie, nie mają jeszcze wdrożonej korekcji błędów, dlatego można na nich realizować tylko proste algorytmy, ale algorytm Shor’a udało się zademonstrować, chociaż w kontekście łamania szyfrowania tylko przy bardzo krótkich kluczach, na maszynach z ograniczoną liczbą kubitów. W praktyce klucze – używane obecnie w metodach szyfrowania – są znacznie dłuższe, w związku z czym jest ono jeszcze bezpieczne. Pokazane zostało jednak realne zagrożenie i z biegiem czasu, kiedy komputery kwantowe osiągną większą liczbę kubitów i lepszą sprawność, będzie można realizować algorytmy Shor’a dla dłuższych kluczy. Wówczas szyfrowanie klasyczne zostanie złamane.

Dr Anna Kamińska, prezes Creotech Quantum
Kiedy możemy spodziewać się realnego niebezpieczeństwa ?
– Postęp w komputerach kwantowych oraz ich skalowaniu w ostatnich latach nabiera coraz większego tempa. Spółki IBM Quantum czy Google w ciągu ostatnich kilku lat konsekwentnie realizują swoje plany rozwoju produktów. Nie tak dawno firma Google zapowiedziała, że do roku 2029 ich komputery kwantowe osiągną zdolność łamania klasycznie stosowanych protokołów zabezpieczeń.
Czy możemy coś z tym zrobić?
– Możemy oczywiście iść ścieżką klasyczną i wymyśleć dużo trudniejsze obliczeniowo algorytmy, które będą trudne do złamania nawet na komputerach kwantowych. Jest to ścieżka określana mianem kryptografii postkwantowej czy PQC (Post-Quantum Cryptography). Nie wymaga ona opracowania kompletnie nowej technologii, ale – patrząc długofalowo – nie jest najbardziej sensownym podejściem. Opiera się na starym paradygmacie, czyli bezpieczeństwie obliczeniowym, które tak czy inaczej może zostać złamane. Komputery kwantowe, jak i inne metody obliczeniowe, będą się wciąż rozwijały i zagrożenie nie zniknie. Poza tym nowe algorytmy, niezweryfikowane jeszcze „próbą czasu”, mogą zostać złamane w przeciągu najbliższych paru lat nawet na komputerach klasycznych, co już się przecież nieraz wydarzyło. Czyli kryptografia postkwantowa to rozwiązanie tymczasowe i w dłuższej perpektywie niezbyt bezpieczne. Teraz jednak ta ścieżka jest rekomendowana, zarówno w Stanach, jak i przez NIST, czyli Narodowy Instytut Standardów oraz przez Komisję Europejską i kraje członkowskie Unii. Ze względu na to, że krótkoterminowo jest najłatwiejsza do wdrożenia. Druga ścieżka, rozwijana równolegle i również wspierana przez KE, opiera się na technologiach kwantowych i podstawowych prawach fizyki, a nie na trudności obliczeniowej. Jest diametralnie różna od podejścia klasycznego, bo informacje, które chcemy przekazać, na przykład klucze symetryczne, kodowane są w stanach kwantowych światła. Brzmi to abstrakcyjnie, ale warto pamiętać, że światło jest standardowo używane w infrastrukturze do transmisji danych na przykład przy pomocy światłowodów zakopanych pod ziemią czy położonych na dnie oceanu, zatem takie technologie kwantowe można wdrożyć w istniejącej infrastrukturze krytycznej.
W jaki sposób są kodowane?
– Pomysł polega na tym, aby sięgnąć do pojedynczych fotonów, w których stanach kwantowych możemy zakodować informację. Bezpieczeństwo komunikacji kwantowej opiera się na kompletnie innym paradygmacie niż standardowe szyfrowanie. Ponieważ bazuje na podstawowych prawach fizyki kwantowej, to każda próba odczytu stanu kwantowego, w którym informacja jest zakodowana, zostawia pewien ślad. Dlatego możemy łatwo rozpoznać, czy ktoś próbował podsłuchać lub manipulować wiadomością. To jest właśnie ta unikalna właściwość kwantowej dystrybucji klucza, która nigdy nie zostanie złamana żadnymi nowymi metodami obliczeniowymi, ponieważ jej bezpieczeństwo nie opiera się na trudności obliczeniowej, ale na podstawowych prawach fizyki. Oczywiście praktyczna realizacja systemów QKD jest pewnym wyzwaniem inżynieryjnym, ponieważ należy zaprojektować urządzenia realizujące kodowanie i dekodowanie informacji w stanach kwantowych światła, a następnie udowodnić poprawność działania takich systemów, żeby móc je wdrażać na pełną skalę w infrastrukturze krytycznej. W Creotech Quantum właśnie wykonaliśmy i wprowadzamy na rynek nasz pierwszy system kwantowej dystrybucji klucza. Zachęcamy również polskie środowisko kwantowe, instytucje i decydentów, żeby wypracować w Polsce możliwości testowania przez niezależne laboratorium i certyfikacji technologii kwantowych. Aby móc profesjonalnie i obiektywnie zweryfikować, że urządzenia QKD poprawnie realizują protokoły kwantowe i nie ma żadnych luk bezpieczeństwa.

Dr Anna Kamińska, prezes Creotech Quantum
Co planuje Creotech Quantum?
– Zrealizowaliśmy już konkretne działania zmierzające do demonstracji i weryfikacji dowodu bezpieczeństwa naszych systemów, opracowanych we współpracy z fizykami teoretykami oraz z naszym zespołem inżynieryjnym. w ten sposób chcemy pokazać, że nasz hardware rzeczywiście zapewnia bezpieczeństwo związane z realizacją konkretnych protokołów kwantowej dystrybucji klucza. Równocześnie staramy się stymulować polski ekosystem certyfikacyjny, żeby przygotować grunt i laboratoria dla tego typu rozwiązań. Jest to bardzo istotne w kontekście ich szerokiego wdrożenia. W Komisji Europejskiej prace nad tym trwają już kilka lat. Dedykowany program Nostradamus opracowuje metodologię testowania systemów QKD pod kątem certyfikacji. Oczywiście możemy pojechać na testy do laboratorium europejskiego, gdzie wdrożone będą wyniki Nostradamusa, ale według mnie warto byłoby zbudować takie możliwości lokalnie w Polsce. Idealnie by było, by takie laboratorium powstało przy lub współpracowało z polskim NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytut Badawczy). Dlatego, że NASK jest już uprawniony do certyfikacji zgodnie z normami Common Criteria, które będą używane w procesie certyfikacji systemów QKD. Aktualnie w akredytowanych laboratoriach potrafimy testować standardowe urządzenia sieciowe, ale jeszcze uczymy się testować ataki na kanał kwantowy. Dlatego we współpracy z ekspertami ze środowisk naukowych należałoby zidentyfikować zarówno możliwe wektory ataku, jak i w metodologię badania „bezpieczeństwa kwantowego” systemów QKD możliwą do realizacji w akredytowanych laboratoriach w procesie ewaluacji pod kątem certyfikacji. Jest to niezwykle ciekawe zagadnienie pod kątem podejścia do projektowania i weryfikacji sprzętu, który koduje informacje w stanach kwantowych światła.
Czy w Polsce powstaje infrastruktura dla komputera kwantowego?
– Jest projekt MIKOK, finansowany przez NCBR i realizowany przez konsorcjum pod przewodnictwem Politechniki Warszawskiej. Celem jest zbudowanie od podstaw pierwszego w kraju prototypu modularnej infrastruktury komputera kwantowego do specjalnych i wojskowych zastosowań informatycznych. Poza tym daje się zaobserwować duże zainteresowanie środowiska naukowego do podjęcia rękawicy w kierunku budowania komputerów kwantowych. Nie jest to oczywiście temat łatwy i wymaga znaczących inwestycji oraz dobrej strategii.
Kto miałby tę strategię opracować?
– Należałoby zmotywować do tego polskie władze, bo potrzebne jest konkretne finansowanie. Jako środowisko robimy wiele, żeby takie technologie w Polsce powstawały. Dobrym przykładem jest to, co udało nam się wypracować w ramach Creotech Quantum. Pozyskaliśmy finansowanie unijne, które umożliwiło nam opracowanie naszego systemu kwantowej dystrybucji klucza. Aby jednak technologie kwantowe mogły rozwijać się dalej w Polsce, potrzebne są dalsze inwestycje w komunikację kwantową, ale też czujniki i komputery kwantowe. W Europie na pilotażowe wdrażanie systemów kwantowej dystrybucji klucza przeznaczane są dziesiątki milionów euro. Jeśli chcemy uczestniczyć w tej grze jako kraj, to musimy zidentyfikować obszary, w których moglibyśmy w krótkim czasie uzyskać konkurencyjne kompetencje w stosunku do pozostałych graczy w tym obszarze. Należałoby poczynić konkretne kroki oraz inwestycje, żeby wypracować nasze własne rozwiązania. Chociażby z uwagi na to, że ta technologia ma znaczenie strategiczne.

Dr Anna Kamińska, prezes Creotech Quantum
A z czym się wiąże wdrażanie technologii kwantowych?
– Aby powstał produkt, to z koncepcji na poziomie fizyki kwantowej trzeba przejść do opracowania i zbudowania niestandardowych rozwiązań hardware, ponieważ te standardowe nie są przygotowane do tego, żeby operować stanami kwantowymi. Dotyczy to nie tylko samej elektroniki czy sterowania, ale też kluczowych komponentów optoelektronicznych, które będą umożliwiały np. kodowanie w stanach kwantowych światła, a później detekcję oraz interpretację stanów kwantowych w odczytywanym sygnale. Potem kluczowe są technologie materiałowe, ponieważ potrzebujemy efektywnych źródeł pojedynczych czy splątanych fotonów. W procesorach kwantowych kodujemy informacje w stanach kwantowych różnych obiektów, na których zrealizowane są tzw. kubity: światła, jonów czy atomów lub mikroskopijnych obwodów elektronicznych. W Polsce bardzo się skupiamy na poziomie czysto naukowym i często zapominamy, jak ogromnym wyzwaniem jest przeniesienie zasad fizyki na rzeczywiste urządzenia. Wiem to, bo sama przechodziłam tę ścieżkę tutaj w Creotech Quantum. Wypracowanie rozwiązań hardware jest naprawdę trudne, a przesunięcie tych technologii w stronę rozwiązań produkowanych masowo, powtarzalnie i niedrogo, wymaga więcej wsparcia od państwa. Przykładowo w sytuacji, gdy dostarczamy elektronikę do kontroli procesorów kwantowych, czyli osobnej technologii związanej z komputerami kwantowymi, to oprócz zaprojektowania dedykowanych rozwiązań, musimy wziąć pod uwagę to, że takie procesory pracują w warunkach kriogenicznych i że potrzebne jest bardzo inteligentne i niestandardowe zarządzanie sygnałami w celu uzyskania dobrych parametrów. To jedno z większych wyzwań przy skalowaniu procesorów kwantowych, które trzeba podjąć na poziomie europejskim, a nawet światowym.
Na czym polega udział Creotech Quantum w procesie tworzenia komputera kwantowego?
– Nasza kontrybucja do komputera kwantowego przebiega w ramach międzynarodowego projektu realizowanego dla Komisji Europejskiej. Jest to projekt na duży komputer kwantowy oparty na jonach. Koordynatorem jest Uniwersytet w Innsbrucku, który od wielu lat rozwija technologie kwantowe na jonach od strony naukowej. My jesteśmy tam partnerem przemysłowym, jako ekspert od elektroniki do kontroli procesorów kwantowych. Dostarczamy systemy kontroli kubitów dla Alpine Quantum Technologies, spin-offu z Uniwersytetu w Innsbrucku, która już produkuje komercyjne komputery kwantowe.
Z jakimi problemami firma musiała się zmierzyć przy projektowaniu elektroniki do QKD?
– Oprócz oczywistych wyzwań inżynieryjnych, związanych z zaprojektowaniem sprzętu kodującego informację w stanach kwantowych światła, musieliśmy wziąć pod uwagę optymalizację projektu i doboru komponentów od strony kosztów wytworzenia, ponieważ hardware realizujący QKD nie bazuje na standardowych komponentach telekomunikacyjnych. Masowe wdrażanie tego typu technologii wymaga docelowo rozwiązań bardziej efektywnych kosztowo i produkowanych w dużej skali. Prędzej czy później – podobnie jak to nastąpiło w standardowych rozwiązaniach telekomunikacyjnych – oznacza to przestawienie się na zintegrowaną fotonikę i elektronikę w postaci dedykowanych układów ASIC lub Photonic Integrated Circuit.

Co było najtrudniejsze w przełożeniu praw fizyki na rzeczywisty sprzęt?
– Sam początek prac, bo inżynierowie i fizycy, którym mieliśmy na pokładzie, musieli się nauczyć ze sobą porozumiewać. Każde z tych środowisk rozmawia trochę w innym języku, nawet w kontekście parametrów. Inżynierowie muszą znać konkretne wymagania do podsystemów, które projektują, natomiast fizycy wiedzą, jakie powinny tam zachodzić procesy na poziomie kwantowym. Trzeba było znaleźć wspólny język dla tych dwóch światów. Inżynierowie musieli zrozumieć jak to ma działać, a fizycy brać pod uwagę ograniczenia sprzętowe i poznać metody projektowania. To był niełatwy i wieloletni proces. Jak się już nawzajem wymienili wiedzą, to zaczęli wspólnie tworzyć koncepcję urządzeń. Opracowali architekturę rozwiązania i metody symulacji. Powstały pierwsze prototypy, zaczęły się testy, poprawki i znowu testy w kolejnych iteracjach. Dużo się wszyscy nauczyliśmy, szczególnie od strony powiązania technologii kwantowych z klasycznymi metodami zapewnienia bezpieczeństwa urządzeń telekomunikacyjnych. Udało nam się wypracować rozwiązania dla różnych problemów, na przykład sterowania czy przetwarzania danych kluczowych dla bezpieczeństwa na poziomie procesorów FPGA dla zapewnienia bardzo dobrych parametrów urządzeń. Okazało się potem, że to właśnie dobry zespół inżynieryjny, który poradził sobie z rozwiązywaniem problemów związanych z hardwarem w technologiach kwantowych, dał nam przewagę konkurencyjną.
Ile osób liczy teraz zespół Creotech Quantum?
– Mamy w spółce obecnie około 50 osób, głównie inżynierów.
Na jakim etapie jest proces wdrażania QKD i czy podpisaliście już jakieś kontrakty?
– Jesteśmy w trakcie rozmów z klientami i jak tylko coś się wydarzy, to na pewno poinformujemy. Jako spółka publiczna musimy to robić w odpowiedni sposób. Mogę jednak zapewnić, że zainteresowanie tego typu rozwiązaniami jest spore. Staramy się wciąż edukować rynek. Dla wielu podmiotów technologie kwantowe są ciekawe, ale jeszcze nie wiedzą wszystkiego o potencjalnych korzyściach oraz w jaki sposób można je praktycznie wdrożyć w organizacji.
Jak mają się do tego przygotować?
– Obecnie przeprowadzamy dużo rozmów, zarówno z instytucjami prywatnymi, jak i publicznymi. Kolejnym krokiem – z mojego punktu widzenia – powinny być wspólne testy, takie, jak ostatnio przeprowadziliśmy razem z Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym. Chcieliśmy zademonstrować integrację, działanie oraz serwis naszych urządzeń w prawdziwej infrastrukturze, w obecnych systemach w sieci i z konkretnymi grupami użytkowników docelowych. Tak, żeby potencjalni klienci zobaczyli, jakie parametry można uzyskać w praktyce oraz jak takie technologie wdrażać. Mam nadzieję, że dążenie do bezpieczeństwa w kontekście ataków przez komputery kwantowe, ale także ogólnych szybko rosnących zagrożeń dla cyberbezpieczeństwa, wzbudzi zainteresowanie klientów i będzie się materializowało w pilotażowych wdrożeniach.
Ile czasu potrzeba do takiego wdrożenia?
– Wprowadzanie tego typu rozwiązań na szeroką skalę wymaga przygotowania z dużym wyprzedzeniem. To nie jest tak, że ktoś nagle ogłosi, że mamy komputery kwantowe zdolne łamać standardowe metody szyfrowania i następnego dnia będziemy wszyscy wdrażać zabezpieczenia. Musimy się do tego przygotować. Po pierwsze, zinwentaryzować i zaudytować obecne rozwiązania, potem przeanalizować potrzeby i zidentyfikować luki związane z zagrożeniami, które niosą nowoczesne metody obliczeniowe takie jak komputery kwantowe. Po drugie zdecydować, w jaki sposób te luki zabezpieczyć oraz jaki dostawca może to wykonać. Podobnie jest z wdrożeniem nowego hardware’u czy zmianach w infrastrukturze telekomunikacyjnej. Wszystko to wymaga czasu. Mam wrażenie, że podmioty, które opierają swoje bezpieczeństwo na bezpiecznej komunikacji i łączności, a mają rozproszone placówki i centra danych, nie do końca są świadome, że już teraz powinny zainteresować się tym tematem. Wdrożenie nowych rozwiązań w sposób bezpieczny i profesjonalny w instytucjach opartych na bezpieczeństwie, jak na przykład banki czy towarzystwa ubezpieczeniowe, to nie będzie robota z dnia na dzień.
A taki brak świadomości może być niebezpieczny…
– Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że ich dane są zagrożone i już teraz powinni się zatroszczyć o ich bezpieczeństwo w przyszłości. Nie dopiero wówczas, kiedy komputery kwantowe będą mogły łamać standardowe szyfrowanie. Jeżeli w obecnie przesyłanych danych jest coś, co będzie wrażliwe za parę lat, to znajdą się tacy, którzy je zmagazynują i rozszyfrują w 2029 roku. My o tym mówimy i edukujemy rynek mając nadzieję, że informacje o zagrożeniu trafią do szerszej świadomości.
Proszę powiedzieć o korzyściach wynikających z wdrożenia technologii kwantowych…
– Realizacja algorytmów kwantowych ma szansę zrewolucjonizować pewne rodzaje obliczeń, w szczególności np. problemy optymalizacyjne czy symulacje efektów kwantowych. Wpłynie to bezpośrednio na takie obszary jak logistyka, transport, finanse czy symulacje kwantowych właściwości materiałów i przebiegu procesów kwantowych. Równie istotny jest wpływ na symulacje procesów chemicznych i szybszy rozwój nowych materiałów czy rozwiązań w przemyśle chemicznym i farmaceutycznym, chociażby na potrzeby tworzenia nowych leków. Jeśli chodzi o komunikację kwantową, to oprócz zapewnienia bezpiecznej łączności, długofalowo szykuje się rewolucja związana ze sposobem przesyłania informacji na odległość. Mamy nadzieję, że w przyszłości kwantowy internet zupełnie odmieni sposób łączenia danych z czujników kwantowych lub procesorów kwantowych w różnych lokalizacjach. Ultraczułe sensory będą bazować na stanach kwantowych, które są bardzo wrażliwe na otoczenie. Można będzie badać nawet bardzo niewielkie zmiany pola grawitacyjnego Ziemi czy pola magnetycznego. Powstaną nowe metody obrazowania. W tej chwili opiera się ono na informacji pozyskiwanej z fal elektromagnetycznych. W przyszłości odczytywanie zmian w natężeniu pola grawitacyjnego pozwoli nam odkrywać pustki wewnątrz ziemi, gdzie nie jesteśmy w stanie dotrzeć zwykłym obrazowaniem. To jest bardzo ważne w kontekście inżynierii lądowej oraz wiedzy, w jakich miejscach można postawić domy, a gdzie jest to zagrożone np. zapadnięciem się gruntu. Można będzie też monitorować zasoby wodne i rozkład wody na kuli ziemskiej, albo przepływy lawy w podziemnych kanałach, w celu skuteczniejszego przewidywania trzęsień ziemi czy wybuchów wulkanów.

Dr Anna Kamińska, prezes Creotech Quantum
Kim jest prezes Creotech Quantum?
– Przede wszystkim jestem fizykiem, absolwentką Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Tam zrobiłam doktorat w obszarze fizyki teoretycznej cząstek i oddziaływań fundamentalnych. Potem kilka lat pracowałam w różnych ośrodkach badawczych, jak Uniwersytet w Oxfordzie czy Uniwersytet w Moguncji. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, ze chciałabym tę naukę stosować w przemyśle. Udało mi się ponad 8 lat temu dołączyć do firmy Creotech Instruments, głównie poprzez znajomość uczelnianego środowiska – Grzegorz Brona też jest fizykiem. Była to wówczas młoda spółka, która dopiero tworzyła swoje kluczowe kompetencje. Moje zainteresowanie technologiami kwantowymi zbiegło się z rosnącym zainteresowaniem na poziomie europejskim i światowym. Drugi z założycieli Creotech Instruments – Grzegorz Kasprowicz – bardzo się zainteresował rozwojem technologii kwantowych i szybko zrozumiał powszechną niezaadresowaną potrzebę tych technologii – dedykowanej elektroniki, która pozwoli na ich komercjalizację. Był to dobry grunt do pracy. Teraz działamy już jako Creotech Quantum, spółka wydzielona i niezależna, która opracowała swój pierwszy duży produkt w obszarze kwantowej dystrybucji klucza. Bardzo się cieszę, bo udało mi się przejść z poziomu uczelni i nauk fizycznych do poziomu spółki technologicznej, która mocno bazuje na inżynierii i twardych kompetencjach sprzętowych. To otwiera zupełnie nowe horyzonty i pozwala przenosić ciekawe pomysły i kompetencje naukowe na grunt użytecznych rozwiązań i produktów. Bardzo mocno wpłynęło to na moje życie i karierę.
Czyli myśl naukowa przeszła swoją drogę do wdrożenia…
– Uważam, że polscy naukowcy coraz chętniej myślą o przełożeniu nauki na realne zastosowania w gospodarce. O rozwijaniu polskiego przemysłu w oparciu o unikalne kompetencje i nowoczesne technologie. Możemy jako Polska wreszcie odejść od stereotypu budowania naszej przewagi tanią siłą roboczą i zacząć na poważnie wykorzystywać nasze kompetencje. To się już powoli dzieje.
Gdzie są produkowane i testowane urządzenia QKD?
– Montaż elektroniki odbywa się między innymi w ramach struktur Creotech Instruments, w ich zakładach w Piasecznie. Obecnie w nowej spółce nie mamy jeszcze własnej linii montażowej do elektroniki. Została w firmie macierzystej, ale oczywiście nadal korzystamy z jej możliwości produkcyjnych. Nawiązaliśmy też współpracę z innymi firmami EMS. Naszą unikalną kompetencją jest cały proces integracji i procesów specjalnych oraz metody testowania, które są związane z budową i weryfikacją urządzeń. Mamy w Warszawie na ulicy Migdałowej pomieszczenia czyste, warsztat mechaniczny oraz infrastrukturę do integracji i przeprowadzania testów. Na razie jest to zakres konieczny do przeprowadzenia projektów badawczo-rozwojowych i pilotażowej produkcji urządzeń. Jeśli w przyszłości technologie kwantowe będą coraz szerzej wdrażane, to rozszerzymy nasze możliwości produkcyjne pod kątem masowego wytwarzania urządzeń do kwantowej dystrybucji klucza – wyraziła nadzieję dr Anna Kamińska.
Dziękuję za rozmowę.
Zdjęcia: Ministerstwo Portretu

Creotech Quantum zakończył testy systemu QKD w warunkach operacyjnych i zbliża się do komercjalizacji
Creotech Quantum zamierza skomercjalizować system kwantowej dystrybucji klucza w 2026 roku
Creotech Quantum pozyskał 81,2 mln PLN na rozwój
Creotech dołączył do projektu QKD i planuje stworzenie całej linii produktów z zakresu komunikacji kwantowej 
![https://www.youtube.com/watch?v=XkeyLmtLfxo O konkursie organizowanym przez firmę TRUMPF Huettinger i polskie uczelnie techniczne opowiada Alicja Peresada i prof. Jacek Rąbkowski oraz kilkoro nagrodzonych dyplomantów: mgr inż. Jakub Dobosz, inż. Maja Zielińska, dr inż. Jakub Kołodziej, dr inż Weronika Hryniewska-Guzik i dr inż. Grzegorz Bartyzel. Zapraszamy do obejrzenia filmu! [materiał redakcyjny]](https://mikrokontroler.pl/wp-content/uploads/2026/07/TRUMPF-czolowka.png)


