LinkedIn YouTube Facebook
Szukaj

Newsletter

Proszę czekać.

Dziękujemy za zgłoszenie!

Wstecz
Artykuły

Prof. Ryszard Tadeusiewicz: Droga rozwoju robotów humanoidalnych

O maszynach przypominających wyglądem ludzi i działających jak ludzie, fantazjowali już twórcy starożytnych mitów. W mojej książce „Sztuczna inteligencja – od Turinga po ChatGPT”, której inauguracja miała miejsce na początku maja, piszę o występujących w mitologii greckiej Złotych Dziewicach zbudowanych przez boga Hefajstosa, które obsługiwały ucztujących (mówił o tym Homer w „Iliadzie” w VIII wieku p.n.e.), a także o legendarnym konstruktorze chińskim Yan Shi, który miał przedstawić cesarzowi Muwangowi z dynastii Zhou w V wieku p.n.e. mechanicznych mężczyzn.

Co ciekawe – wizją mechanicznego człowieka zajmował się między innymi największy wizjoner wszechczasów, Leonardo da Vinci. Wśród pozostawionych przez Niego projektów przeróżnych maszyn (w większości nie zrealizowanych) jest także projekt mechanicznego rycerza, który miał walczyć u boku swego Suwerena nie lękając się śmierci, bo „(…) tylko nieożywiony może przetrwać śmierć” (ten cytat nie pochodzi jednak z pism mistrza Leonarda, ale z jednej z książek Stanisława Lema). Tego mechanicznego rycerza według szkiców Leonarda z 1495 roku zbudowano w latach 90. poprzedniego wieku – i okazało się, że bardzo dobrze działał!

Obraz ilustracyjny

Roboty człekokształtne, androidy i humanoidy

Twory mechaniczne podobne do ludzi, którym nadawano nazwy robotów człekokształtnych, czyli androidów, robotów antropomorficznych, a ostatnio robotów humanoidalnych pobudzały najpierw naszą wyobraźnię na ekranach kin i na kartach książek, skłaniając konstruktorów do tego, żeby ponieść nawet duży wysiłek i „coś takiego” zbudować.

Więc wielu dzisiejszych automatyków lub informatyków ma lub miało w swojej historii incydent zafascynowania budową androida, co spowodowało, że zajęli się robotami i im właśnie poświęcają swoją naukową i techniczną kreatywność.

Niestety, jak to często bywa z marzeniami – w konfrontacji z rzeczywistością okazuje się, że jeśli nawet komuś uda się ich realizacja, to efekt jest zwykle nieco inny, niż to sobie wyobrażaliśmy.

Obraz ilustracyjny

Wielu z nas bowiem osiągnęło już ten sukces, że budowaliśmy lub budujemy różne roboty. Nawet jeśli nie wszyscy budujemy je własnymi rękoma od początku do końca (samochodu też w końcu nikt nie buduje na ogół własnoręcznie), to przynajmniej projektujemy dla nich różne zadania i programujemy je w taki sposób, żeby wykonywały powierzone im czynności zgodnie z naszą wolą.

Nie męczą się, nie mylą i nie przeżywają emocji…

Te współczesne roboty przemysłowe mogą być bardzo silne, dokładne i szybkie w działaniu. Mogą wykonywać precyzyjnie powtarzalne czynności, ale potrafią też uczyć się i adaptować do zmiennych warunków. Nie męczą się, nie mylą, nie są wrażliwe na złe warunki otoczenia, dlatego chętnie powierzamy im określone ważne zadania. Jednak przy całym zachwycie dla możliwości i osiągnięć współczesnych robotów przemysłowych chwilami odczuwamy w obcowaniu z nimi dotkliwą przykrość. Widać to zwłaszcza na twarzach dzieci zwiedzających nasze laboratoria w ramach wycieczek szkolnych podczas „dni otwartych” naszej Uczelni. Pada wtedy nieodmiennie pełne ukrytego żalu i rozczarowania żałosne pytanie: Czy roboty to właśnie to co tu widzimy?

Powód tych smutków i rozczarowań jest jeden, dobrze wszystkim znany: Otóż wygląd tych naszych sprawnych i wydajnych automatycznych pomocników w niczym nie przypomina wyglądu wymarzonych człekokształtnych androidów.

Współczesne roboty przemysłowe zachwycają więc inżynierów (perfekcyjnym wykonaniem i sprawnym działaniem) oraz ekonomistów (pracują szybko i wydajnie), jednak pozostawiają bolesny niedosyt u marzycieli, którzy od zawsze pragnęli mieć człekokształtną usłużną maszynę, z którą w razie potrzeby można nawet zatańczyć.

Obraz ilustracyjny

Bezludne hale produkcyjne już nie science fiction

Ale zamiast tego mamy maszyny, które pracując indywidualnie albo w zespołach mogą niesłychanie sprawnie automatyzować różne procesy produkcyjne. Stały postęp automatyki i informatyki prowadził do tego, że stale rośnie liczba tych zadań, które dawniej były traktowane jako niemożliwe do realizacji technicznej, a dzisiaj są już rozwiązane, rutynowo wdrażane i masowo stosowane. Całkowicie bezludne hale zakładów produkcyjnych, z procesem wytwarzania obsługiwanym wyłącznie przez roboty, przestały być atrybutem literatury science fiction a zaczęły funkcjonować jako jedna z opcji procesu produkcji różnych wyrobów przemysłowych, coraz częściej wybierana przez menedżerów i inwestorów ze względu na możliwość lepszej kontroli, zwiększania wydajności wytwarzania i doskonalenia jakości produktów (a zwłaszcza ich powtarzalności).

Obraz ilustracyjny

Dlaczego więc wraca problem robotów humanoidalnych?

Dlatego, że potrzebujemy współpracy robotów także poza halą fabryczną, a nasze mieszkania (ale także i wiele innych miejsc, w których przebywamy: sklepy, biura, warsztaty rzemieślnicze, restauracje, hotele, muzea itd.) są zwymiarowane w taki sposób, żeby mogły być wygodnie obsługiwane właśnie przez istotę o wymiarach i proporcjach człowieka. Jak się okazuje, łatwiej i ekonomiczniej jest dążyć do stworzenia robota antropomorficznego (androida), niż dostosowywać wszystkie te pomieszczenia do tego, aby mogły być obsługiwane przez maszyny o innych kształtach i proporcjach.

Analiza ekonomiczna wynikająca z oceny aktualnych i przyszłych potrzeb prowadzi do tego, że androidy są nam po prostu potrzebne – i to nie do zabawy, ale do tego, żeby mogły wraz z nami pracować, albo nas obsługiwać (na przykład problem wspomagania osób niepełnosprawnych).

Obraz ilustracyjny

Wychodząc z zasygnalizowanych wyżej przesłanek wielu producentów precyzyjnych wyrobów mechatronicznych podjęło próbę stworzenia nowoczesnego androida, traktowanego zdecydowanie nie jako zabawka czy ciekawostka, ale jak najbardziej poważnie dostosowywanego do zadań i funkcji, jakie wiążą się z opisanymi wyżej potrzebami. Nieraz jeszcze o nich usłyszymy!

Prof. dr hab. inż. Ryszard Tadeusiewicz, trzykrotny rektor AGH, członek Polskiej Akademii Nauk, przewodniczący Komitetu Sterującego programu strategicznego "Zaawansowane technologie informacyjne, telekomunikacyjne i mechatroniczne" - INFOSTRATEG. Doktor Honoris Causa Politechniki Wrocławskiej, Częstochowskiej, Śląskiej, Łódzkiej, Lubelskiej, Uniwersytetu Zielonogórskiego, Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Specjalność naukowa: systemy wizyjne robotów przemysłowych, systemy sensoryczne, sieci neuronowe, biocybernetyka.